Rybomania 2015 – relacja

Tegoroczne Targi Rybomania nie przyniosły wiele nowego pod względem merytorycznym. Znów odbył się Panel Dyskusyjny, była Debata Ekspercka, Halowy Rzutowy Puchar Europy i Otwarty Festiwal Filmów Wędkarskich.  Zabrakło natomiast, co bardzo mnie zawiodło, znanego z poprzedniej edycji ogromnego akwarium, choć pokazy niektórych przynęt odbywały się w czymś, co można by określić mianem małego basenu.

W każdym razie dla odmiany, w tym roku postanowiłem skupić się przede wszystkim na temacie nowości sprzętowych, oferowanych przez największych producentów sprzętu wędkarskiego. Przeprowadziłem więc sporo wywiadów z ekspertami obecnymi na stoiskach, pomacałem, przetestowałem i nacieszyłem oko. Efektem tej pracy będą cotygodniowe felietony, z których dowiecie się którym produktom, szczególnie warto poświęci w tym roku uwagę i na które warto sypnąć groszem. Póki co jednak skupmy się na tym, co ciekawego działo się na tegorocznej Rybomanii. 

W tym roku Poznańskie Targi odwiedziło blisko 30 tysięcy wędkarzy! Co prawda, w tym samym czasie odbywały się inne imprezy, jak chociażby targi myśliwskie, żeglarskie czy sprzętu wodnego, ale i tak – wynik ten jest imponujący. Już od piątku (dzień biznesowy) w hali odbywały się eventy, takie jak panel dyskusyjny dotyczący marketingu internetowego w branżach hobbystycznych. Dyskutowano również na bardzo kontrowersyjny, ale temat wprowadzenia górnych wymiarów ochronnych dla ryb. Nie da się ukryć, że w wielu kręgach wprowadzenie górnych widełek jest konieczne, aby zapewnić ciągłość populacji wielu gatunków ryb. W sobotę i niedzielę odbyły się również  prezentacje technik łowienia oraz nowości produktów wielu firm, które poprowadzili znani ambasadorowie danych marek. Muszę jednak dodać od siebie, że prezentacje te były niezbyt ciekawe, a przedstawienia produktów brzmiały niczym z katalogu. W świecie, w którym czytanie jest umiejętnością powszechną a katalogi dostępne w internecie, „eksperci” mogli postarać się o bardziej oryginalne występy.

Otwarty Festiwal Filmowy, a konkretniej jego trzecią edycję, wygrał Marcin Tutko. Jego film powinien być niedługo dostępny na kanale Rybomani w serwisie Youtube.

Na stoisku serwisu www.wedkuje.pl odbyła się również bardzo szczytna, charytatywna aukcja sprzętu wędkarskiego. Organizatorzy przeznaczyli na ten cel wiele drogich produktów, niestety te nie cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, jak powinny, a większość osób biorących udział w aukcji można by określić mianem „łowców okazji”. Cóż, cel szczytny, inicjatywa wspaniała. Za to leci ode mnie ogromny plus dla tego Portalu, 

Odbyła się też, dość niespodziewanie (nie przedstawiona w harmonogramie), prezentacja pt. „Twarde 4 litery zaplecza wędkarskich filmów”. Poprowadził ją, jak określili to organizatorzy Rybomani „znany w branży youtuber – Lucio”. Osobiście uważam, że Youtube jest pełen dużo ciekawszych, amatorskich filmów, niż produkcje tego właśnie Pana. Co więcej, jego prezentacja była oklepanym zlepkiem nudnych i nietrzymających się kupy stwierdzeń. Ale to oczywiście, moja subiektywna opinia.

Halowy Rzutowy Puchar Europy odbył się w 4 kategoriach – juniorzy, juniorki, kobiety 5-bój, mężczyźni 5-bój. Niestety, polski akcent na najwyższym miejscu podium mogliśmy zobaczyć jedynie w kategorii juniorek, gdzie zwyciężyła Kornelia Halicka  z WKS Casting Klub Podlasie. Na drugim stopniu stawaliśmy natomiast dość ochoczo, bo aż we wszystkich czterech kategoriach. W klasyfikacji drużynowej na drugim miejscu sklasyfikowano RWKS Skish Okręgu PZW Kielce.

Jeśli chodzi o moje odczucia, to w tym roku Rybomania była mniej ciekawa niż w poprzednich latach. Przede wszystkim dlatego, że zabrakło akwarium, które było swoistym spoiwem i miejscem spotkań oraz dyskusji wielu wędkarzy. Widać jednak pewną, powoli następującą równowagę – było dużo mniej niż dotychczas stoisk ze sprzętem karpiowym, a wystawcy dużo chętniej prezentowali nowości sprzętowe, aniżeli nimi handlowali. Z gorszych akcentów – tak jak i w zeszłym roku, ponarzekam na możliwość picia piwa. W porównaniu z zeszłym rokiem nic się nie zmieniło – złocisty trunek znów lał się strumieniami. Oczywiście, każdym ma swój rozum, i jak sądzę z takiego właśnie założenia znów wyszli organizatorzy. Okazja umilenia sobie czasu okazała się jednak dla wielu niemożna odrzucenia. W sobotę zabrałem ze sobą kilkuletniego kuzyna, i muszę szczerze powiedzieć, że bardzo żałuję. Wulgaryzmów, których mimowolnie musiał słuchać, a które padały z ust napitych turystów, nie sposób zliczyć, a przy niezbyt dobrze rozplanowanej powierzchni wystawowej, nie ciężko było trafić na skacowany wyziew. Atmosfera była więc gorąca, a procenty unosiły się czasami w powietrzu. Co jednak poradzić? Chyba nic 🙂 Albo się przyzwyczaić, albo przestać brać udział w tej imprezie…  Ja spróbuję chyba zrobić to pierwsze i co roku najwyżej, przełknę jakoś ten niesmak. Pamiętajcie o cotygodniowych felietonach! Startujemy od przyszłego poniedziałku, a na ogień pójdą kolejno: dwaj „Wielcy nieobecni” – Dragon oraz Robinson, następnie już w formie relacji z Rybomani – Jaxon, Normark (Shimano, VMC, Sufix), Daiwa i Cormoran oraz Expert (Spro).

Do usłyszenia! 

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*