Oj, zima w tym roku długo kazała na siebie czekać. Wielu z nas wyglądało jej z niecierpliwością, dzień w dzień odkurzając na nowo swój sprzęt podlodowy i spoglądając z trwogą na termometr. Jakiś czas temu powiało chłodem znad Rosji, no i stało się – pozamarzały wielkie mazurskie jeziora, a chwilę później zachodnia część kraju. W sklepach wędkarskich nastało istne szaleństwo. Byleby być „gotowym” na tegoroczny pierwszy lód, bo to już lada dzień, już za chwilę. Przynęty podlodowe poznikały z półek na pniu (ale u nas w sklepie jeszcze są, o tu: http://www.wedkarski.com/148-przynety-sztuczne-blystki-podlodowe). Nad zamarzniętymi jeziorami zaroiło się od wędkarzy.
Jak co roku jednak, w tym zimowym szaleństwie, część wędkarzy zapomina o własnym (i cudzym!) bezpieczeństwie. Ich największym problemem staje się dobór przynęty, łowiska czy ciepłe ubranie, byleby nie odmrozić sobie pewnej partii ciała. Zapominają natomiast o najistotniejszym aspekcie łapania na lodzie – bezpieczeństwie własnego życia. Co poniektórzy w ogóle nie dopuszczają możliwości, jakoby załamanie się lodu pod stopami mogło dotyczyć ich osobiście. „Przecież lód jest gruby, przecież było minus dwadzieścia stopni, przecież tu jest płytko…” To tylko nieliczne argumenty jakie słyszę od niektórych napotkanych na lodzie wędkarzy. Myślenie stereotypami potrafi zabić, a Polak mądry po szkodzie w tym przypadku raczej nie będzie.
W tym artykule pragnę przedstawić Wam kilka wskazówek, na temat sposobów zachowania bezpieczeństwa na lodzie, oraz postępowania w przypadku znalezienia się pod nim.
Przed wyjazdem na ryby należy przede wszystkim poinformować najbliższą rodzinę o dokładnym miejscu naszego pobytu i w przybliżeniu podać godzinę, o której zamierzamy wrócić do domu. Kolejny etap to dokładne sprawdzenie listy niezbędnych rzeczy, by upewnić się, że niczego nie zapomnieliśmy:
1. naładowany telefon komórkowy w wodoszczelnym worku bądź etui
2. lina asekuracyjna
3. nóż lub specjalistyczne kolce
4. komplet zapasowej ciepłej odzieży bądź koc termiczny.
Taką listę najlepiej mieć wydrukowaną i powieszoną w domu w widocznym miejscu. Sprawdzenie ekwipunku trwa 2 minuty, i nikogo nie zbawi, no chyba że ode złego. Jeśli wszystko się zgadza, możemy ruszać.
Na lód najlepiej wybrać się w towarzystwie innych wędkarzy, minimum w dwie osoby. Najbezpieczniejszym dla życia rozwiązaniem jest kombinezon wypornościowy. Kilka modeli z naszej oferty znajdziecie tu: http://www.wedkarski.com/20-ubrania-komplety
Mam oczywiście świadomość, że zakup takiego kombinezonu to niemały wydatek, ale jest to praktycznie jednorazowy zakup, który zazwyczaj starcza na całe życie. W dodatku kombinezon jest naprawdę ciepły i zastępuje kilka warstw ubrań. Obowiązkowo zabieramy ze sobą długą linę asekuracyjną i przewiązujemy się nią w pasie a jej drugi koniec- w ten sam sposób do kolegi który jest z nami na lodzie. Robimy to niezależnie od tego, czy mamy na sobie kombinezon czy nie (ostrożności nigdy nie za wiele). Jeśli nad jezioro pojechaliśmy sami, warto zapytać jakiegoś napotkanego wędkarza , czy nie zechce się z nami wzajemnie asekurować. Jeśli nie mamy takiej możliwości, przywiążmy linę do jakiegoś drzewa i nie odchodźmy zbyt daleko od brzegu, zwłaszcza jeśli na jeziorze jesteśmy sami. Kolejną rzeczą, którą należy zabrać jest porządny nóż składany, najlepiej z ząbkowanym ostrzem (bądź specjalistyczne kolce), który znacząco ułatwia wydostanie się z wody. Należy mieć go zawsze przy sobie, w łatwo dostępnej kieszeni bądź przywiązany sznurkiem do przegubu dłoni.
Gdy dojedziemy na łowisko pierwszą czynnością, którą powinniśmy wykonać jest sprawdzenie grubości lodu przy brzegu. Powinien mieć on co najmniej 10-12cm. Nie sugerujmy się tym, że na środku jeziora spokojnie chodzą inni wędkarze – lód potrafi być miejscami cieńszy, i jest to zależne od wielu czynników takich jak wiatr, ruch wody pod lodem (zwłaszcza w jeziorach przepływowych), czy dopływ wód gruntowych. Dlatego też poruszając się po lodzie co kilka metrów należy uderzać w jego powierzchnię siekierą lub pierzchnią. Jeśli lód zacznie trzeszczeć lub pojawią się pęknięcia, koniecznie się wycofujemy w kierunku z którego przyszliśmy.
W sytuacji, gdy załamie się pod nami lód, a nie mamy kombinezonu wypornościowego, najważniejsze jest zachowanie spokoju. Panika powoduje szybszy przepływ schłodzonej krwi i sprzyja wychłodzeniu organizmu. Mamy tu kilka możliwych scenariuszy: (W każdym z tych przypadków dzwonimy też na numer alarmowy!) 1. Jeśli jest z nami kolega asekurujący, niech do nas nie podchodzi, ale z miejsca w którym stoi zacznie zwijać linę, najlepiej w pozycji siedzącej, aby lepiej rozłożyć własny ciężar ciała na lodzie. Chwytamy za linę i wyczołgujemy się z wody. 2. Jeśli nie jesteśmy sami, ale nie mamy liny asekuracyjnej – niech druga osoba do nas nie podbiega. Niech podczołga się na bezpieczną odległość i poda nam coś, czego możemy się złapać, na przykład gałąź lub szal. W międzyczasie niech zadzwoni na numer alarmowy. 3. Jeśli jesteśmy sami, musimy być podwójnie spokojni. Pewną dłonią musimy wyciągnąć nóż i wbić się nim głęboko w lód. Możemy spróbować się wyczołgać. [Jeśli mamy linę asekuracyjną przywiązana do drzewa jest duża szansa że damy sobie radę bez noża]. 4. Jeśli nie mamy liny ani noża, ale zabraliśmy telefon w wodoszczelnym worku/etui dzwonimy bezpośrednio na numer alarmowy i podajemy szybko swoja dokładną lokalizację. Potem spróbujmy położyć się na powierzchni i wyczołgać na lód. Równocześnie możemy też krzyczeć (ale zachowując spokój!). Czekamy na przyjazd służb ratunkowych. 5. Jeśli nie mamy żadnej z powyższych rzeczy kładziemy się na powierzchni wody i próbujemy wyczołgać się na lód. Równocześnie możemy wzywać pomoc krzycząc.
Jak widać, im mniej rzeczy wymienionych powyżej zabierzemy ze sobą, tym mniejsza jest szansa, że uda nam się wydostać z wody! W każdym z opisanych przypadków po wydostaniu się z wody nie wstajemy, ale czołgamy się na bezpieczną odległość od przerębla, najlepiej do samego brzegu. Następnie koniecznie przebieramy się w suche rzeczy. Dobrze też wypić coś ciepłego, ale pod żadnym pozorem nie pijmy alkoholu – może on nam tylko zaszkodzić i przyczynić się do szybszego wychłodzenia organizmu. Czekamy w samochodzie na przyjazd pogotowia, które sprawdzi nasz stan zdrowia. Nie wchodźmy też od razu do bardzo nagrzanych pomieszczeń – może to wywołać szok termiczny.
Jeśli zdecydujemy się wjeżdżać na lód samochodem, pod żadnym pozorem nie zapinamy pasów bezpieczeństwa i obowiązkowo otwieramy przynajmniej dwa okna (każde z innej strony). W przypadku gdyby lód załamał się w czasie jazdy, zwiększa to nasze szanse na wydostanie się z pojazdu.
Powyższe wskazówki maja wyłącznie charakter informacyjny, i nie sprawdzają się w każdej sytuacji. Pamiętajcie, że wchodząc na lód zawsze ryzykujecie swoje życie, a jeśli odpowiednio się nie zabezpieczacie, także życie osoby, która będzie próbowała was ratować!Pamiętajcie również by na lodzie zawsze zwracać uwagę nieostrożnym wędkarzom, ponieważ swoim zachowaniem narażają oni na niebezpieczeństwo także wasze życie.
Kończąc już, życzę Wam oczywiście, aby powyżej opisane sytuacje nigdy Was nie spotkały, a każdy zimowy dzień spędzony na rybach był czystą przyjemnością.
Pozdrawiam!