Czytelnik pyta: Witam ponownie Panie Łukaszu. Dziś pytanie z dziedziny ochrony naszej zdobyczy. Jak wiadomo w Polsce na łowiskach PZW istnieje okres i wymiar ochronny na określone gatunki ryb. Do okresu ochronnego nikt nie powinien mieć zastrzeżeń, więc moje pytanie brzmi: co sądzi Pan o wprowadzeniu wymiaru ochronnego górnego pewnych gatunków ryb. Czyli np. złowionego szczupaka lub karpia powyżej 8kg należy wpuścić do wody. Jest to przepis obowiązujący w niektórych komercyjno-sportowych łowiskach nie tylko w Europie ale i w Azji. Nawet znam jedno w Polsce. Dzięki temu realnie chronimy duże osobniki (samice), które dostarczają największej ilości młodych osobników. Dla wielu wędkarzy będzie to pomysł z kosmosu ale jeśli znowu chcemy łowić dużo ryb w polskich rzekach to przy mizernym zarybianiu władz okręgowych PZW chyba słuszny pomysł. Proszę też o opinie innych czytających. Pozdrawiam Viktor
Poruszył Pan bardzo ciekawy temat, który myślę, jest jednym z wiądących tematów omawianych w grupach przez wędkarzy. Na początku mojej wypowiedzi pozwolę sobie wyrazić moje zdanie. Osobiście jestem za górnymi limitami dla poszczególnych gatunków ryb.
W Polsce jest już wiele zbiorników, w których obowiązuje dolny i górny wymiar ochronny ryb. Dla przykładu podam Zalew Szymanowice znajdujący się w województwie świętokrzyskim, który nie tak dawno opisywałm na łamach bloga. Praktycznie od samego początku istnienia zbiornika wprowadzono górne wymiary karpia. Najpierw było to 70 cm, rok później 65 cm, by teraz ustanowić wymiar na poziomie 60 cm. Dodam, iż dolny wymiar to 35 cm. Efekt takiej polityki był na początku bardzo pozytywny, gdyż przy odrobinie szczęścia każdy z wędkarzy, nawet Ci nastawiający się na mniejsze ryby łowiąc np. feederem, miał szansę, na branie powiedzy „dziesiątki” czy „dwunastki”. Nie było koniecznie wcześniejsze przygotowanie łowiska, gdyż tej dużej ryby było sporo. Wędkarze byli zadowoleni, bo przecież walka z takim przeciwnikiem to prawdziwa przyjeność.
Jednak problem w tym, że mentalność niektórych osób (nie nazwę ich wędkarzami) jest delikatnie mówiąc bardzo dziwna i niezrozumiała. Niestety niektórzy nie potrafili uszanować regulaminu i notorycznie łamali przepisy i zabierali złowione ryby bez żadnych skrupułów. Niestety obawiam się, że na innych łowiskach też zdarzają się takie sytuacje. Wszystkich nie da się upilnować. Najgorze w tym przypadku jest to, że to oni właśnie podoszą póxniej lament, że w naszych wodach jest mało ryb, a jeśli są to trzeba dodatkowo wnosić opłaty na konkretne łowiska. Ale to tylko dzięki ich „działaniom” dochodzi do takich sytuacji.
Jednak większość z nas traktuje wędkarstwo z jednej strony jako hobby, ale z drugiej strony także jako sport z poszanowaniem zasad i etyki. Dla takich ludzi, takie obostrzenie tak naprawdę nie będzie konieczne gdyż oni bez względu na to jaki będzie regulamin i tak wypuszczą zdobycz, by móc się z nią spotkać za jakiś czas.