Jakiś czas temu podałem Wam swój adres email, na który mogliście przysyłać pytania oraz sugestie. Na wszystkie odpisałem prywatnie, jednak częścią z nich pozwolę sobie podzielić się z resztą czytelników bloga, oraz jeszcze raz na nie odpowiedzieć. Oto i one:
1.W pytaniach jakie od Was otrzymałem, znalazło się między innymi, pytanie „o żyłkę do połowu kleni i jazi na spinning” Przy tak delikatnej metodzie, jak spinning kleniowo-jaziowy nie można sobie pozwolić stosowanie byle jakich linek. Żyłka powinna być możliwie maksymalnie cienka – w granicach 0,16-0,18mm, i wytrzymała jak na swoją niewielką średnicę. Jest to o tyle istotne, że klenie i jazie często łowi się na nienależące do najtańszych woblery, i żal byłoby urywać je przy byle jakim zaczepie. Z drugiej strony nie możemy pozwalać sobie na stosowanie żyłek grubszych, ponieważ te są już lepiej widoczne w wodzie, a także ograniczają znacząco odległość naszych rzutów, co ma istotne znaczenie, gdy chcemy niezauważeni podejść jakąś większą sztukę. Równocześnie żyłka powinna charakteryzować się dużą miękkością, ponieważ zbyt sztywna uniemożliwia, tak istotne w tej metodzie, finezyjne prowadzenie przynęty. Do rzeczy więc – co mogę polecić: Od jakiegoś już czasu, przy połowie kleni i jazi, używam żyłki Tanaka. Nie jest to jedna z tańszych żyłek, ale jej jakość pozwala na komfortowe łowienie, oraz w przeciwieństwie do linek z niższej półki nie wymaga ona wymiany na nową w połowie sezonu. Jej dużą zaletą jest wytrzymałość na węzłach – nie tylko przy zaczepach, ale też przy dużej, walecznej rybie, jak chociażby boleniu, który trafić się nam może jako przyłów. Jest to żyłka z przegródki „uniwersalne” tzn. jak to w wielu przypadkach bywa, stworzona prawdopodobnie z myślą o metodzie spławikowej, i bardzo dobrze – odradzam stosowania tutaj typowo spinningowych żyłek, ponieważ te często okazują się zbyt sztywne do połowu na małe woblery kleniowe. Lepsza jest więc żyłka spławikowa, która da nam tak pożądaną miękkość. Średnicę dobieram w zależności od tego, czy łowię na małej rzeczce, czy też szukam kleni nad Wartą. Taki zabieg polecam także Wam – na jedną szpulę nawińcie średnicę 0,16 a na drugą 0,18 i w zależności od łowiska oraz przynęt dobierajcie odpowiednią grubość. 2. Pytanie o wędkę sandaczową do łowienia na Wiśle z brzegu. Cóż, na Wiśle łowiłem kilka razy, raczej przy okazji spontanicznych wyjazdów weekendowych, i nie polowałem tam jeszcze na sandacze. Niemniej wędka sandaczowa jest zazwyczaj wędką uniwersalną tzn. sprawdza się na każdej wodzie. Zdarzają się ekstremalne sytuacje, jak na przykład bardzo wysoki stan wody, kiedy wędka o zbyt niskim ciężarze wyrzutowym może okazać się za miękka. Kij do połowu sandacza , tak jak w przypadku innych spinningów, jest często kwestią gustu – możemy znaleźć wędki bardzo krótkie, nawet od 1,8m, przez typowe wędki sandaczowe 2,10-2,40m, aż do sprzętu o długości 2,7 a nawet 3m. Ciężar wyrzutowy takich wędzisk oscyluje średnio w granicach 30g. W mojej opinii na Wiśle najlepiej powinien sprawdzić się kij o średniej długości (ok 2,4m) i maksymalnym ciężarze wyrzutowym pomiędzy 30 a 40g. Taka wędka da możliwość dalekich rzutów, pewnego zacięcia z dużej odległości i kontrolowania zarówno przynęty podczas prowadzenia, jak i ryby podczas holu, nawet w głównym nurcie. Pozostaje kwestia ceny – ta waha się od 100 do kilkuset złotych. Jeśli to początki przygody z sandaczem, polecam zdecydowanie wybrać niższą półkę cenową.
3. Padło również pytanie dotyczące, opisanego przeze mnie w jednym z artykułów, łowienia na owoce leszczy, oraz innych ryb spokojnego żeru – „w jakich porach roku warto zakładać na haczyk owoce?”
Na owoce można łowić w zasadzie od wiosny do jesieni. Odpada jedynie zima, kiedy to ryby będą szukały bardziej kalorycznego pokarmu. Z powodzeniem można stosować wiśnie, czereśnie, jeżyny, owoce czarnego bzu, winogrona (mi lepiej sprawdzają się czarne), kawałki śliwki, mirabelki, jagody, poziomki… Złowić na nie możemy praktycznie każdą rybę, od płoci, przez leszcza, klenia, jazia, brzanę, lina, karasia, a na karpiu i amurze kończąc. Takie „owocowe” łowienie sprawdzi się na większych i mniejszych rzekach, oraz stawach i jeziorach, w koło których rosną, nawet nielicznie, drzewa owocowe. Warto zaznaczyć, że w okresie wiosna-jesień nie trudno o przynętę w postaci owocu, a dodatkowo jest ona tania, jeśli w ogóle nie darmowa.
4. Ostatnim pytaniem, które pragnę opublikować, jest zapytanie o producentów sprzętu: „Wędki jakiej firmy posłużą mi najlepiej? Łowię okazjonalnie na prywatnym łowisku, raczej na spławik.” Kwestia 'najlepszego’ producenta sprzętu, to tak naprawdę kwestia indywidualna. Ilu wędkarzy, tyle opinii i polecanych wędek, kołowrotków itp. Ja osobiście, preferuję sprzęt firmy Robinson i MVDE. Jednak mój dobry znajomy, dla przykładu, preferuje sprzęt zupełnie innej firmy. Prawda jest może nie tyle smutna, co uderza w wędkarza dość bezpośrednio – jeśli sam nie wypróbujesz wędek czy kołowrotków konkretnych firm, to nie wyrobisz sobie o nich właściwej opinii. Co za tym idzie, będziesz bazował na doświadczeniu innych wędkarzy – łowiących gdzie indziej, łowiących inaczej, łowiących NIE TAK JAK TY. Jedynym wyjściem okazuje się więc kupowanie sprzętu interesujących Cię firm, i sprawdzanie go „na własnej skórze”. Pamiętaj przy tym, by nie bazować na jednostkowych przypadkach (np. jeden wadliwy kołowrotek). Tak – to będzie kosztowne. Tak – to będzie czasochłonne. Niemniej, tylko w ten sposób dowiesz się, czy sprzęt danego producenta spełnia Twoje indywidualne wymagania.
Jeśli chcecie zadać mi jakieś pytanie, piszcie śmiało na mój adres mailowy: karwos33@gmail.com
Pozdrawiam!