Jedną z form reklamy dla firm z branży wędkarskiej jest sponsorowanie lub organizacja imprez sportowych. Tym razem do współzawodnictwa zaprosił nas producent zanęt, przynęt i dodatków wędkarskich – firmy Aqua Star z Kaszub.
Zawody miały formę drużynowych zmagań w dwóch technikach, spławikowej i gruntowej. I tak spotkaliśmy się 17 lipca nad jeziorem Lubańskim w Nowej Karczmie w bardzo licznym gronie 28 drużyn dwuosobowych.
Postanowiliśmy wraz z kolegami spróbować swoich sił w rywalizacji z najlepszymi. W jednej drużynie wystartowali koledzy Marcin i Wiktor, w drugiej Jonasz i ja. Już losowanie stanowisk okazało się dla nas szczęśliwe, my trafiliśmy nr 14 a Marcin z Wiktorem nr 15.
Po przygotowaniach zaczęliśmy łowić o 9.15. Czekało nas 8 długich godzin i o ile grunciarze siedzieli często na wygodnych fotelach to spławikowcy musieli wysiedzieć całą turę na swoich podestach.
Jako pierwsze pod tyczkami pokazały się okonki – palczaki, od czasu do czasu drobna płotka. Jonasz szybko zareagował i zaczął łowić odległościówką. Z dystansu dłubał systematycznie płotki i drobne leszczyki. Marcin konsekwentnie walczył tyczką z rojami mikro okonków. Ja na swoje pierwsze branie czekałem ponad dwie godziny, w końcu bombka rozpoczęła swoją wędrówkę ku górze, zacinam … siedzi!!! Czuć na kiju fajną rybkę. Faktycznie, wyholowałem całkiem przyzwoitego leszczyka. Na drugiego musiałem czekać kolejne dwie godziny, bardzo podobnej postury pojawił się w podbieraku około 13.30. Niestety, więcej ryb moja siatka nie zobaczyła. Zakończyłem zmagania dwiema rybami o wadze 1,54kg. Jonasz wydłubał nieco więcej, bo około 2,6kg. Za to Wiktor tego dnia miał Dzień Dziecka. Wyholował w sumie 9 czy 10 leszczy o masie całkowitej 9,94kg. Marcin dorzucił swoją biżuterię co dało w sumie jedyny tego dnia wynik powyżej 10kg.
Po zakończeniu zmagań, zważeniu ryb i posprzątaniu stanowisk ze sprzętu i śmieci ruszyliśmy na pobliski parking na poczęstunek i ogłoszenie wyników. Przygotowany catering zaskoczył miło wszystkich uczestników, każdy dostał słuszna porcję pieczonego dzika, bigosu i pieczywa. Najedzeni czekaliśmy na oficjalne wyniki, oczywiście zwycięzca był znany, ale każdego ciekawiło własne miejsce w stawce. Szczerze mówiąc głośno mówiłem Jonaszowi o górnej połówce stawki, ale po cichu liczyłem na pierwszą dziesiątkę. Ku mojemu szczęściu okazało się, że nasze niezbyt oszołamiające wyniki dały na ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Biorąc po uwagę, że cała stawka to 28 drużyn, często wędkarzy wyczynowych, całkowity brak znajomości łowiska i moje mierne umiejętności w technice gruntowej, uważam, że ósemka to bardzo dobry wynik.
Byłbym oczywiście niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał o osobistych sukcesach Wiktora. Nie dość, że bardzo sympatyczny gość to jeszcze skuteczny wędkarz. Poza wspólnym z Marcinem sukcesem w klasyfikacji generalnej Wiktor otrzymał nagrodą za największą rybę – leszcza 1,9kg oraz dla najlepszego gruntowca.
Chłopaki długo jeszcze po zakończeniu całej imprezy ładowali nagrody do swoich aut.
Wielkie słowa podziękowania dla organizatora za sprawne przeprowadzone zawody na ciekawej, ale i trudnej technicznie wodzie. Smaczny poczęstunek i bardzo atrakcyjna pula nagród, nie tylko z palety własnych produktów, ale i pozyskanych dodatkowych sponsorów. Co prawda odniosłem wrażenie, że to pierwsza taka impreza organizowana przez tę firmę, ale wszystko zostało przygotowane na wysokim poziomie.
Do zobaczenia za rok 😉 .