Łowienie na owoce wiśni jest przez większość wędkarzy uważane za typowo letnią metodę, ja jednak praktykuję ją już wczesną wiosną, wraz z pojawieniem się pierwszej wyżówki. Pierwsza wyżówka na rzece to dobra okazja, by zapolować na większe ryby. Wraz ze wzrostem stanu wody, rośnie bowiem intensywność żerowania białorybu – nurt podmywa mocniej brzegi, zabierając ze sobą liczne owady, larwy czy ślimaki. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że dla ryb warunki wczesnowiosenne będą zbliżone do tych, na które możemy natknąć się podczas letnich stanów powodziowych.
Atraktor Cherry’n Berry okazał się bardzo skuteczny. W Warcie rzadko trafia się leszcze powyżej 2kg
Zanęta Aby wiosną zachęcić rybę do żerowania na owocach wiśni, potrzeba przede wszystkim odpowiedniej zanęty i dodatków (chyba, że łowimy klenie latem). Oto przepis na owocową zanętę sprawdzoną przeze mnie na rzece Warcie: 1. Bazę stanowi uniwersalna zanęta płociowa Marcel Van den Eynde (Super Crack Roach). To znana i sprawdzona mieszanka, popularna wśród europejskich wędkarzy i polecana przez wielu zagranicznych mistrzów świata. Do metody feeder należy obowiązkowo usztywnić ją klejem do zanęt, lub jeśli nie macie go w swojej „apteczce”, wystarczy trochę namoczonego pieczywa. Im większy uciąg, tym bardziej kleista powinna być zanęta, aby nurt zbyt szybko nie wymywał jej z koszyka. 2. Najistotniejszym dodatkiem jest atraktor o wiśniowym aromacie. W tym sezonie pracuję na atraktorze wspomnianej wyżej firmy MVDE , o wdzięcznie brzmiącej nazwie Cherry’n Berry. Jest to wiśniowo – jagodowa mieszanka, stworzona głównie z myślą o połowie karpi i amurów, ale jak widać na zdjęciach powyżej, sprawdza się również na innych gatunkach ryb spokojnego żeru i świetnie spisuje się przy łowieniu na owoce. Mieszam ją w proporcji pół opakowania (125g) na kilogram zanęty.
3. To co na haczyku musi obowiązkowo znaleźć się w zanęcie. Stąd w mojej zanęcie lądują również kandyzowane wiśnie, które zakładam na haczyk. Nie polecam stosowania świeżych owoców (w tym mrożonych) o tej porze roku, ponieważ rzadko kiedy przynosi to satysfakcjonujące rezultaty. Lepiej sprawdzają się słodkie, przetworzone już, najlepiej kandyzowane owoce wiśni. Ważne – owoców nie dodajemy do wyrobionej zanęty, ale dokładamy do koszyka zanętowego „pomiędzy” upychane porcje. Chodzi o to, by z czasem wiśnie swobodnie wypadały z koszyka. 4. Warto wzbogacić zanętę w niewielkiej ilości jakimś „konkretem”, który utrzyma ryby w łowisku. Może to być kukurydza, groch, pęczak… Ważne, aby nie przesadzić – wystarczą jedna -dwie garści takich dodatków na kilogram zanęty. Unikam dodawania białych robaków, ponieważ wabią one drobnicę, która momentalnie potrafi wyczyścić zawartość koszyka.
Końcowa konsystencja gotowej zanęty powinna być lepka, ale równocześnie ziarnista, a pod wpływem lekkiego nacisku powinna delikatnie się łamać (powyżej – zdjęcie 2 i 3)
Gdzie szukać ryb? Przy brzegach – ta metoda najlepiej sprawdza się, gdy łowimy pod drzewami, w okolicach zatopionych gałęzi lub przy niewielkich dopływach. Ryby, które w takich miejscach mają swoje stanowiska, żerują zazwyczaj na wszystkim, co wpadnie im do pyska. Tym sposobem złowić można leszcza, klenia, jazia czy brzanę. Co więcej, zakładając na haczyk wiśnię możemy pożegnać się uporczywym skubaniem drobnicy. Radzę tylko pilnować wędki – wiosną brania na owoc potrafią być często agresywniejsze niż latem!
Jeśli macie pytania, sugestie co do tematów kolejnych wpisów piszcie na mój adres mailowy: karwos33@gmail.com W temacie wiadomości wpiszcie „Blog wedkarski com”.
Pozdrawiam!