Narew w Ponikiewie

W sierpniu 2014 udało nam się z żoną i przyjacielem ze stolicy spędzić kilka dni nad piękną Narwią w okolicach miejscowości Ponikiew, kilka kilometrów na wschód od Pułtuska. Planowaliśmy ten wypad już dużo wcześniej, więc nie jechaliśmy w ciemno, kolega Zbyszek wcześniej spędził na miejscu jeszcze w lipcu kilka dni aby przeprowadzić wędkarski zwiad. Celem spotkania poza czysto towarzyskim, była kolejna próba złowienia suma. Stąd między innymi wybór miejscówki. Rzeka w tym miejscu ma około 100 metrów szerokości i bardzo silny uciąg, pierwsze próby postawienia zestawów gruntowych z obciążeniem wielkość 100 gram okazały się bezowocne, dopiero dołożenie kolejnych 50 gram pozwalało w miarę stabilnie usadowić przynętę w wybranym miejscu. Próbowaliśmy również łowić białoryb metodą spławikową, przystawką. Na białe robaki, pęczak i kukurydzę z puszki dawały przechytrzyć się niewielkie płotki i krąpie, które służyły nam później jako żywczyki.

O właściwym wyborze miejsca przekonało nas duże zainteresowanie miejscowych wędkarzy. Z przeprowadzonych wywiadów wynikało, że w poprzedzający nasz przyjazd weekend było wielu moczykijów i każdy fajnie połowił. Generalnie przez 4 dni naszego biwaku zawsze w zasięgu wzroku było kilka aut, niektórzy zaglądali tam kilkukrotnie. Metoda była właściwie tylko jedna właściwa, ciężka gruntówka, najczęściej feder. My niestety mieliśmy pecha, poza drobnicą złowioną na przystawkę żaden wąsaty król naszych słodkich wód nie chciał się z nami spotkać. Na przynęty serwowaliśmy nie tylko żywe rybki, również wątróbkę drobiową i rosówki.

Pewnie to żadne usprawiedliwienie naszych niepowodzeń, ale po długotrwałej stabilizacji w pogodzie trafiliśmy na nagłą zmianę, pierwszej nocy przyszła burza z rzęsistym deszczem i porywistym wiatrem, od następnego dnia mocno się ochłodziło i od czasu do czasu pompował deszczyk. Również i noce zrobiły się bardzo zimne.

Miejsce bardzo ciekawe i warte polecenia, dojazd do wsi Ponikiew jest łatwy, „schody” zaczynają się później. Droga od wsi do rzeki wiedzie przez piaszczystą drogę na skraju Puszczy Białej, drogi zdradliwej, gdzie zły wybór kierunku może skończyć zakopaniem się w grząskim piasku. Dlatego warto wcześniej przyjrzeć się okolicy na mapie satelitarnej lub wybrać się z kimś, kto zna teren. W przynęty można zaopatrzyć się w pobliskim Pułtusku, są tam dwa sklepy, które łatwo znaleźć i uzupełnić braki sprzętowe oraz pociągnąć za język właścicieli lub napotkanych miejscowych wędkarzy. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć jak wielką skarbnicą wiedzy są takie miejsca ale trzeba też umieć „czytać między wierszami” w opowieściach miejscowych. Za to problem może być z odpowiednim zezwoleniem, o ile wędkarze okręgu mazowieckiego mają Narew w swoich składkach, to przyjezdni muszą wcześniej znaleźć odpowiednie miejsce, gdzie takowe mogą nabyć. I niestety nie uda nam się to na miejscu, w Pułtusku, gdyż to miasto należy okręgu ciechanowskiego. My jadąc z Gdańska musieliśmy wcześniej zrobić przymusowy postój w Przasnyszu i w miejscowym kole wędkarskim wykupić zezwolenie i pobrać tzw. Rejestr Połowu. Na szczęście skarbnik, bardzo miły kolega po kiju, poświęcił chwilę aby otworzyć biuro i wydać odpowiednie zezwolenie.

Zapewne jeszcze kiedyś zajrzymy nad Narew, nie wiem czy w tym samym miejscu, ale rzeka jest naprawdę urokliwa i na pewno w jej wodach kryją się piękne ryby, z którymi chcielibyśmy się spotkać.



Pozostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*